Miesiąc 4

Podróżowanie czas zacząć

 

Powoli rozpoczęliśmy kolejny etap czyli wyjazdy we trójkę. Na razie te bliższe ze względu na niezbyt sprzyjającą pogodę. Ala była raczej grzecznym pasażerem, ale kontrola musi być ;), tak więc kupiliśmy jej specjalne lusterko, które z jednej strony jest fajną zabawką i urozmaica monotonię jazdy samochodem a z drugiej strony umożliwia kierowcy kontakt z dzieckiem. W pierwszych miesiącach to lusterko super nam się sprawdzało!

foteliki samochodowe

Ale uwaga: gdy Ala była już trochę starsza i zmieniliśmy jej fotelik na doroślejszy montowany przodem, lusterko zostało przeniesione na zagłówek przedniego siedzenia. I to zrobiło olbrzymią różnicę - poznaliśmy co znaczy, gdy dziecko ma chorobę lokomocyjną ;). O dziwo właśnie jadąc przodem a nie tyłem, ale ewidentnie sprawcą było lusterko, bo po demontażu było już ok. Pewnie nie wszystkie maluchy tak zareagują ale ostrzegam, bo nam zajęło to parę wycieczek samochodowych aż znaleźliśmy przyczynę. ..

 

Właśnie podczas wyjazdów bardzo doceniliśmy rolę zawieszek do smoczków. Smoczki pozostawione same sobie zazwyczaj lądowały w różnych miejscach samochodu albo w ogóle przepadały nie wiadomo gdzie na zawsze. Dlatego zawieszki okazały się super sprawą. Jest bardzo dużo modeli, przetestowaliśmy więc kilka i jeśli chodzi o funkcjonalność  to nie wszystkie się sprawdziły. Zupełnie niepraktyczne okazały się te, ze sznureczkiem czy tasiemką, natomiast sprawdziły się te z plastikowymi zaczepami.

     zawieszka do smoczka                                                     zawieszki do smoczków

Dodatkowo warto mieć ich więcej i używać nie tylko do smoczków, ale też do różnego rodzaju zabawek, np. miękkich książeczek edukacyjnych. Zresztą przydadzą się przy wszystkich zabawkach, które da się zaczepić – unikniemy wtedy sytuacji, gdzie dziecko w restauracji upuszcza na podłogę ulubioną zabawkę i niestety nie jest w stanie zrozumieć, że nie może jej już wziąć do buzi ;).

Kolejnym fajnym gadżetem okazało się nosidełko. Oczywiście są też zwolennicy chust, ale ja akurat do nich nie należę ;).

nosidełka

Przed zakupem nosidełka warto sprawdzić czy spełnia wszystkie najważniejsze kryteria bezpieczeństwa. Bo to jest jednak bardzo istotne. A druga sprawa to oczywiście wygoda i funkcjonalność.  Oto co należy wziąć pod uwagę:

  • - Wcięcie na nóżki w koszu powinno być szeroko rozstawione, dzięki temu bioderka dziecka rozwijają się prawidłowo.
  • - Szelki powinny być szerokie i wykonane z wytrzymałego materiału (najlepiej, jeśli są wypełnione dodatkową warstwą materiału, które je usztywni). Po stronie wewnętrznej materiał powinien być miękki (dzięki temu szelki nie uwierają). Szelki muszą być regulowane. Dzięki temu dopasujesz je do budowy swojego ciała i wzrostu.
    - Jeśli nosidełko posiada pas biodrowy- czy jest szeroki i regulowany.
  • - Klamry powinny być solidne (sprawdź, czy podczas zatrzaskiwania słyszysz charakterystyczne kliknięcie).
  • - Dobrze, jeśli nosidełko ma specjalny kapturek na główkę, który ułatwi karmienie dziecka piersią. - Materiał powinien być wytrzymały i posiadać certyfikat, np. Öko-Tex Standard 100.                                                - Koszyk powinien być wyłożony od wewnątrz delikatnym, naturalnym materiałem, który pozwala skórze dziecka oddychać.                                                        - Dobrze, jeśli nosidełko posiada z boku łatki wykonane z przewiewnej tkaniny (np. siateczki).                           - Najlepiej, jeśli ciało dziecka jest od zewnątrz zabezpieczone dodatkową łatką usztywnianego materiału.

 

nosidełka dla dzieci

Oczywiście kupno super nosidełka to nie wszystko…. Dużo zależy też od charakteru i temperamentu dziecka…. A także od jego wagi ;), bo podejrzewam, że drobnym mamom ciężko jest nosić dziecko ważące 10 kg ;). W naszym przypadku w pierwszych tygodniach użytkowania było naprawdę super! Później Ala nie chciała już w ten sposób zwiedzać świata. Awanturowała się, chciała wychodzić, mimo, że jeszcze nie potrafiła sama się zbyt dobrze przemieszczać. Nie była to wina nosidełka, tylko taki już ma charakter. Do tej pory wychodzi z wszelkich sprzętów,  w których próbujemy ją unieruchomić, jak np. krzesełko do karmienia…

 
 
Podczas różnego rodzaju wyjazdów fajna okazała się wanienka turystyczna. Składana, wygodna, nie zajmuje dużo miejsca. Jeździła z nami i na działkę i nad morze.

wanienka turystyczna dla dziecka

Ale uprzedzam, że mimo, iż jest „turystyczna” trochę jednak waży więc nie polecam jej na wyjazdy zagraniczne samolotem (ach ten limit bagażu ;)). Przy wyjazdach samolotowych w późniejszym czasie zastosowaliśmy inne rozwiązanie: na miejscu kupowaliśmy zwykły dmuchany basenik i rozkładaliśmy go w łazience  w brodziku-rozwiązanie proste, tanie i bardzo wygodne. Natomiast wanienka turystyczna poza swoją właściwą funkcją fajnie sprawdza się też jako skrzynia na zabawki. Do tej pory korzystamy z niej w ten sposób.

 

Zanim urodziła się Ala często śmieliśmy się, że głównym tematem rodziców jest kupa :). Więc i u nas nie mogło być inaczej i ta kwestia stała się na pewien czas tematem nr. 1 … Brak kupy przez nawet kilka dni przysparzał wiele zmartwień jednak postanowiliśmy działać w możliwie naturalny sposób. Zaczęliśmy więc stosować herbatkę z kopru włoskiego. 

 

Niestety nasze dziecko wzbraniało się przed nią rękoma i nogami a jeśli już wypiła to i tak efektów brak. W końcu daliśmy sobie spokój i przestaliśmy ją tym katować (faktycznie herbatka  nie jest zbyt dobra ;) ).

Gdy wydawało nam się, że Ala jest zmęczona cała tą sytuacją i ma twardy brzuszek zaczęliśmy używać termofora.

Szczerze powiem, że nie zauważyłam, żeby to dawało jakieś spektakularne efekty. Ale plus jest taki, że Ala pokochała opakowanie od termoforu-rybę. Do tej pory jest to jedna z jej trzech ulubionych przytulanek, bez której w żadnym wypadku nie zaśnie. A sytuacja z kupą sama wróciła do normy po kilku tygodniach… :)

 

 

 

 

 




wyprawka

Komentarze

Eugenia   [2013-10-08 10:39:00]
Hej dziewczyny, ja tez polecam sliweczki na wyproznienia. Sprawdzilam na sobie jak bylam w ciazy i moja corka tez je chetnie zajadala tyle tylko ze te sloiczkowe ale efekt byl ten sam ;) Herbati nawet nie chciala wziac do ust...
 
Kasia S-N   [2013-10-04 18:35:32]
My z Albertem zaczęliśmy podróżować jak był starszy, ale przy drugim mam nadzieję zaczniemy wcześniej. Wtedy na pewno skorzystamy z dmuchanego basenu do kąpieli :) Super pomysł!!! Co do braku kupy, to my mieliśmy ten problem prawie od początku. I herbatka też była blee :) Od 4 miesiąca można już dawać śliwki. U nas się super sprawdziły, Albert je kocha do tej pory, a ma ponad 4 lata ;) Polecam! http://hipp.dodomku.pl/salon_hipp/produkt/28214/9062300109341/HiPP_sliwki_BIO.html
 
Fruzia500   [2013-10-02 12:28:04]
Ale super!!! Nie wiedziałam, że są takie wanienki turystyczne!!! Muszę sprawić taką wanienkę dla mojego maluszka, ponieważ często z mężem i naszym Kubusiem wyjeżdżamy za granicę albo do rodziców którzy mieszkają poza miastem i taki wynalazek na pewno nam się przyda!!! Dziękuję Wam bardzo za tą informację. Mieliśmy też takie nosidełko jak opisujecie ale w ogóle się nie sprawdziło bo ciężko się je zapina. Szukamy teraz jakiegoś innego rozwiązania. Pozdrawiam i czekam na nowe artykuły, bo super się je czyta !!!
 
Kasia   [2013-10-02 09:46:01]
My chwaliliśmy sobie wanienkę turystyczną, aczkowiek faktycznie optymalna jest w czasie podróży w PL. Na zagranicznych wyjazdach nam świetnie się sprawdził najprostrzy malutki dmuchany basenik który wstawialiśmy do brodzika. Cena też nie była zawrotna bo 9,90 na allegro:).
 
Emilia   [2013-10-01 23:40:36]
Ja akurat jestem zwolenniczką chust, ale nosidełko wygrywa z chustą szczególnie wtedy, gdy ważna jest szybkość zmiany położenia dziecka. Moja pociecha pierwszy raz skorzystała z nosidełka w wieku 3 tygodni. Wiem, wiem, może i to nie było dobre dla kręgosłupa, ale nosidełko okazało się rewelacyjnym rozwiązaniem na pierwszą podróż samolotem. Nosidełko szybko się zakłada i szyko zdejmuje, a także nie wymaga dużej przestrzeni. Z chustą w samolocie, czy pociągu już tak łatwo by nie było. Do tej pory, gdy potrzebuję obu rąk, a córeczka wyraża protest przeciwko leżeniu, nosidełko sprawdza się znakomicie. A co do termoforu, to szukałam opinii o tymże wynalazku. Dziękuję:)